The day after

środa, 15 Lipiec, 2020 - 08:00

Felieton naczelnego • Jeszcze nigdy kampania wyborcza nie wywołała tak wiele negatywnych emocji u tak zwanych zwykłych ludzi – Szanownych Rodaków. Do tego, że politycy się nienawidzą, obrażają, skaczą sobie do gardeł, prowokują, szukają haków, grają nieczysto, wszyscy zdążyliśmy się już przyzwyczaić. Generalnie nie powinno to nikogo dziwić, bo przecież wspomniani polscy „mężowie stanu” walczą w pierwszej kolejności o swój materialny status, a dopiero w drugiej, albo może i w dziesiątej, o naszą kochaną Polskę. Przecież przegrana w wyborach wielu z nich dotyka bardzo osobiście – tracą władzę i szerokie przywileje płynące z jej sprawowania oraz przede wszystkim wysokie apanaże dla siebie i możliwie najszerszego grona swoich krewnych, przyjaciół, znajomych i członków partii.
Zresztą wielu z naszych kochanych polityków nic innego nie potrafi robić oprócz wymądrzania się w parlamencie albo w mediach. Dla takiego polityka przegrane wybory to prawdziwy finansowy koniec świata. Tak, więc to, że politycy walczą o władzę jak o życie nikogo nie powinno dziwić. Natomiast dziwić powinno zachowanie niektórych tak zwanych zwykłych ludzi – Szanownych Rodaków, którzy zachowywali się i wciąż jeszcze zachowują tak jakby szaleju się najedli. Żyjemy w dobie Internetu i mediów społecznościowych, dziś jak nigdy dotąd ów „szalej” może być niezwykle swobodnie eksponowany i promowany. Każdy przecież może coś napisać na swoim Facebooku, Twitterze czy Instagramie. Mamy wolność słowa. Pewnie tak było zawsze, ale dopiero media społecznościowe uświadomiły nam ile w tak zwanych zwykłych ludziach jest negatywnych emocji - nienawiści, jadu, nietolerancji, zakłamania, chamstwa i zwykłej głupoty...

 

To jest część artykułu.
Całość możesz przeczytać w Nowinach Krapkowickich w wydaniu papierowym lub w wersji elektronicznej.

kup e-wydanie
Autor: 
Roman Chmielewski

Dodaj komentarz