To miasto papierem stało

czwartek, 16 Styczeń, 2020 - 08:00

Część dziesiąta • Odbudowa i uruchomienie Zakładów Celulozowo-Papierniczych w Krapkowicach było w okresie Planu Odbudowy Gospodarczej (zwanego też Planem Trzyletnim, 1947-1949), największą inwestycją w branży na Ziemiach Odzyskanych. W zrujnowanej i rozgrabionej Polsce nie było to łatwe zadanie i nie przebiegało bez przeszkód. Przyniosło jednak sukces, a w dalszym etapie dynamiczny rozwój całego miasta.

Pierwszym zadaniem, jakie czekało oddelegowany z Kalet pierwszy powojenny zarząd krapkowickiej fabryki, było zabezpieczenie pozostawionego przez Sowietów mienia przed szabrownikami. Jeszcze w połowie czerwca 1945 roku zatrudniono 25 miejscowych mężczyzn jako strażników. Dyrektor Emil Jasiulek, jego zastępca Karol Olszowski oraz elektryk Leopold Lewan przystąpili do szczegółowej inwentaryzacji zastanego mienia, szacowania strat i określenia najpilniejszych potrzeb, by ruszyć z odbudową zakładu. Nad sprawami biurowymi i kadrowo-księgowymi pieczę sprawowała Elżbieta Sowianka.

Nie miał kto pracować
Na tym etapie największym problemem dyrekcji był brak rąk do pracy. W mieście, liczącym u progu wojny 6 823 mieszkańców, pod koniec 1945 roku przebywało niespełna 2400 osób, z czego około 1800 mieszkańców przedwojennych. Liczba ta rosła każdego dnia, w miarę jak powracały do domów rodziny, które wiosną uciekły przed frontem. Dominowały jednak kobiety, dzieci i starcy, a brakowało mężczyzn w wieku produkcyjnym. Większość z nich do niedawna służyła w szeregach Wehrmachtu i wciąż jeszcze przebywała w obozach jenieckich w różnych częściach Europy. Sytuację nieco ratowali pierwsi repatrianci i przesiedleńcy z centralnej Polski...



* Na zdjęciu: fabryka papieru w Przewozie, która oddała swoje „serce” Krapkowicom, by one mogły odżyć. Szerzej piszemy o tym w pełnej wersji artykułu.

 

Komentarze

To, że Krapkowice 'papierem stały' wiedzą wszyscy. Ja natomiast chętnie przeczytałbym o innych ciekawostkach historycznych naszego miasta. I tak w pierwszej kolejności interesuje mnie historia cmentarza żołnierzy radzieckich, założonego w 1945 roku i istniejącego przez krótki okres czasu w naszym mieście. Drugi temat to wypadek 'promu' na Odrze - łodzi przewożącej ludzi z Krapkowic do Otmętu. W wypadku tym zginęło kilkunastu mieszkańców. Oczywiście każdy z artykułów powinien być okraszony licznymi szczegółami, zdjęciami i wspomnieniami świadków. Już z niecierpliwością czekam na najbliższy numer Nowin (11.02.2020). Pozdrawiam.

Dodaj komentarz