Wolność religijna dla każdego

środa, 29 Lipiec, 2020 - 09:46

Felieton naczelnego • „Wolność religijna, pierwsza wolność Ameryki, jest imperatywem moralnym i podstawą bezpieczeństwa narodowego. Wolność religijna dla wszystkich ludzi na całym świecie jest priorytetem polityki zagranicznej Stanów Zjednoczonych, a USA będą szanować i energicznie promować tę wolność” – czytamy w „Rozporządzeniu wykonawczym w sprawie promowania międzynarodowej wolności religijnej” wydanym przez „Biały Dom” w Waszyngtonie. Dalej w tym podpisanym przez amerykańskiego prezydenta Donalda Trumpa dokumencie czytamy, że: „Nasi Założyciele pojmowali wolność religijną nie jako wytwór państwa, ale jako dar Boży dla każdego człowieka i prawo, które jest podstawą rozkwitu naszego społeczeństwa”. Niektórzy obserwatorzy jednoznacznie i zdecydowanie twierdzą, że pojawienie się takiej dyrektywy, świadczy o fundamentalnej zmianie amerykańskiej polityki zagranicznej.

„Dokument ten kończy powszechną praktykę niepodejmowania przez amerykańskich dyplomatów tematu wolności religijnej w czasie dwustronnych i wielostronnych negocjacji, z uwagi na to, że jest to kwestia delikatna. Takie działania były złe, ponieważ mogły sygnalizować światu, że USA skłonne są stać u boku dyktatorów” – stwierdziła jedna z członkiń Senatu USA. Ale jak się okazuje, to nie jedyne działanie administracji Trumpa w tym temacie. Od lutego 2018 roku funkcję pełnomocnika rządu amerykańskiego do spraw wolności religijnej w randze ambasadora pełni senator Samuel Brownback, który bardzo aktywnie działa nie tylko na amerykańskim podwórku, ale także wszędzie tam, gdzie wolność religijna jest w jakikolwiek sposób ograniczana. Dodatkowo w kwestiach dyskryminacji ze względu na przekonania i wiarę bardzo często wypowiada się także Mike Pence, wiceprezydent USA.

Kilka tygodni po podpisaniu tego dokumentu przez prezydenta Trumpa dziękowali mu za to chrześcijanie różnych wyznań, między innymi z Syrii, Iraku, a także Nigerii, gdzie wciąż dochodzi do morderstw i okrutnych prześladowań chrześcijan przez islamskich bojówkarzy. Szacuje się, że od 2015 roku zabito w Nigerii co najmniej sześć tysięcy wyznawców Chrystusa. Jednak według danych organizacji „Open Doors”, nie tylko na Bliskim Wchodzie czy w Afryce mamy do czynienia z prześladowaniami. Z codziennymi represjami, szykanami i ograniczeniami spotyka się ponad 260 milionów chrześcijan z ponad 70 krajów. Najtrudniej żyje się chrześcijanom w krajach islamskich, jednak jak donosi „Open Doors”, to Korea Północna okupuje pierwsze miejsce na liście najbardziej antychrześcijańskich miejsc na Ziemi.

O tym, że wolność wyznania to temat bardzo niewygodny politycznie, przekonują wahania Unii Europejskiej. W 2016 roku Komisja Europejska powołała do istnienia urząd pełnomocnika UE do spraw wolności wyznania i była to jej odpowiedź na ludobójstwo chrześcijan i jezydów w Syrii oraz  falę emigrantów, która zalała wówczas Europę. Choć kompetencje owego pełnomocnika były iluzoryczne, mógł on jedynie, w imieniu i w autorytecie Unii Europejskiej, wywierać nacisk na państwa, w których wolności nie były przestrzegane, samo funkcjonowanie takiego urzędu świadczyło o ważności tej kwestii w polityce UE. Niestety, po zmianach personalnych na unijnych szczytach, Bruksela zdecydowała o likwidacji urzędu pełnomocnika. Jednak, na szczęście, po masowych  protestach wycofała się z tego zamiaru.  

Nie jestem szczególnym fanem aktualnego prezydenta USA, ale mam wrażenie, że znacznie lepiej rozumie on znaczenie wolności wyznawania wiary we współczesnym świecie na przykład od unijnych elit. Trump, pisząc, że nieskrępowane uwielbianie i oddawanie czci Bogu, wyznawanie Mu miłości i przywiązania jest „podstawą rozkwitu amerykańskiego społeczeństwa”, wie co pisze, wie, że błogosławieństwo Boga przyczyniło się do miejsca „rozkwitu”, w którym znalazło się amerykańskie społeczeństwo. Myślę, że Trump wie także, że zachowanie wolności religijnej potrzebne jest nie tylko całemu światu, ale przede wszystkim jego krajowi, po to, aby potęga USA nie została zaprzepaszczona. Przecież prezydent zdaje sobie sprawę z tego, że Amerykanie, to jedna z najbardziej nietolerancyjnych nacji na świecie, dlatego rezygnacja z ochrony państwa nad wolnością religijną zakończyłoby się tam straszliwą katastrofą.

To właśnie z takiego „religijnego” myślenia bierze się tak duża troska o to, aby każdy był wolny w swojej wierze.  A jak to jest u nas? Myślę, że pod względem wolności wyznania najlepiej nie jest. Musimy wiedzieć, że prześladowania religijne to nie tylko pogromy i więzienia ze względu na wiarę, ale że prześladowaniem jest każde pozbawienie kogoś podstawowych praw, które przysługą mu nie tylko ze względu na to, że jest członkiem mniejszości religijnej, ale przede wszystkim dlatego, że jest człowiekiem i obywatelem. Dyskryminacją jest traktowanie kogoś przez pryzmat tego w co wierzy, a nie tego co wie, umie, jak żyje, czego dokonał i jakim jest człowiekiem. Tymczasem u większości Polaków, każde wyznanie nie rzymsko-katolickie jest tylko niebezpieczną sektą (słowo na wskroś negatywne). Dlatego nie tylko niektórzy przedstawiciele władzy, ale i zwykli obywatele traktują tych, którzy nie są katolikami z nieufnym dystansem, a czasami jawną nienawiścią i pogardą. W ten sposób ich dyskryminując. 

Jednak w ostatnich latach widać pewną delikatną zmianę. Bierze się ona stąd, że kościół rzymsko-katolicki, który przez ostatnie trzy dziesięciolecia był „myśliwym” prześladującym wielu niewinnych ludzi, coraz częściej staje się „zwierzyną” ściganą przez media i zlaicyzowaną część polskiego społeczeństwa. Ataki na polski kościół rzymsko-katolicki są coraz odważniejsze, coraz bardziej krytyczne i będzie ich coraz więcej. Dlatego kościół dominujący w Polsce nieco roztropniej i o wiele ostrożniej atakuje teraz tych, którzy wierzą inaczej. Również w powiecie krapkowickim dochodziło do przeróżnych aktów dyskryminacji i prześladowań ze strony władz samorządowych, hierarchii rzymsko-katolickiej i powolnych im mediów. Żeby nie sięgać zbyt daleko w przeszłość, wystarczy tylko wspomnieć gorszące zachowanie władz powiatu krapkowickiego, które uniemożliwiały organizację lekcji religii dla dzieci członków jednego z kościołów chrześcijańskich. Co ciekawe, to kompromitujące zachowanie władz powiatu krapkowickiego nie zostało wówczas przez nikogo napiętnowane?!

Zarówno w Polsce, jak i w powiecie krapkowickim, mamy w temacie wolności wyznania jeszcze bardzo dużo do zrobienia. Zaniedbujemy ten szalenie ważny temat dlatego, że nie traktujemy wolności religijnej jako „daru Bożego”, tak jak dawni Ojcowie-Założyciele Stanów Zjednoczonych. I pewnie z tego powodu wciąż nie możemy z pełnym przekonaniem powiedzieć o wspaniałym rozkwicie, który dech zapiera Polski, Opolszczyzny czy powiatu krapkowickiego…
 

To jest część artykułu.
Całość możesz przeczytać w Nowinach Krapkowickich w wydaniu papierowym lub w wersji elektronicznej.

kup e-wydanie
Autor: 
Roman Chmielewski

Dodaj komentarz